poniedziałek, 5 lutego 2018

Sal u Tess- odsłona II

Witajcie,
Dzisiaj będzie krzyżykowo. Dawno nie pokazywałam ( a raczej tylko raz pokazałam) moich postępów w salu .
Czasu dla siebie mam bardzo mało i do komputera zaglądam naprawdę rzadko, ale na krzyżyki zawsze wieczorkiem troszkę czasu znajdę.
Wyszywanie tego salu zaczęłam 11,09,2017 , dzisiaj jest 05,02,2018 i troszkę przybyło. Skończyłam stronę szóstą i to pokazuję. Strona siódma już się wyszywa i mam nadzieję ,że nie będę tak długo zwlekała na pokazanie kolejnych etapów. Ale plany sobie a życie sobie. Ponieważ ja wyszywam strony po kolei jak ponumerowane więc może jeszcze nie widać za wiele ale już coś. Zdjęcia tylko trzy i nie specjalnej jakości bo przy takiej pogodzie to nie wiele da się wyczarować.



I tak to u mnie wygląda.
W następnym poście pokaże Wam firaneczki do okna.
pozdrawiam Ania:)

wtorek, 30 stycznia 2018

Powoli wracam

Witajcie. Długo mnie nie było ale czasem tak bywa, że brakuje czasu na sen. Tak właśnie ostatnio było i u mnie. Teraz powoli sytuacja się przejaśnia i powinnam bywać tu częściej. Niestety czasu było też mało na szycie i uszyłam w tym okresie tylko dwie rzeczy. Pierwsza to kurtka ale o niej następnym razem. Ponieważ muszę pozbywać się zapasów wszelkich, uszyłam kolejny puf, tym razem dla mojej chrześnicy. Mała ma dopiero 4 latka to i puf jest mniejszy niż ten mój i kolory inne. Skóry miałam tylko w ciemnych kolorach ale znalazłam troszkę białego i ozdobiłam odrobinkę.

U góry jeszcze  w trakcie wypychania, a tutaj  z boku.
Takie kwiatuszki zrobiłam dookoła. Puf się spodobał i pełni swoją rolę tak jak powinien, tzn. jest rzucany , miętoszony, turlany i oblegany przez właścicielkę  i o to właśnie chodziło.
No i mój czas wolny się skończył. Do następnego, mam nadzieję szybkiego napisania.
Pozdrawiam Ania

piątek, 1 grudnia 2017

Bardzo duży puf

Ostatnio praktycznie nic nie szyję. Praktycznie , bo czasem coś powstanie pod wpływem chwili tak jak ten puf. Już dawno "chodził" mi po głowie pomysł uszycia takiego pufa ale ciągle coś sprawiało,że musiałam odkładać zrealizowanie pomysłu. Już kiedyś pisałam,że najbardziej lubię szyć  właśnie pod wpływem chwili. Coś wpadnie mi do głowy, rysuję, robię formę , kroje i szyję. I zawsze te projekty są najlepsze. Wracając do pufa, to wszystko w domu miałam. Jakieś resztki skór ekologicznych, płótno na wsyp do środka, wsad też. W sumie,od początku, czyli pomysłu, do końca czyli wypchania, stworzenie tego pufa zajęło mi około 4 godzin pracy , oczywiście licząc bez przerw. Puf jest spory bo ma 75 cm. średnicy i 32 cm. wysokości. To dość dużo ale zamiar był taki ,że puf ma być duży. Ponieważ ja bardzo lubię robić rzeczy różne i dziwne puf szyło mi się super. No to może kilka zdjęć.Tutaj pozszywane kliny.

Tutaj prawa strona

Każdy bok klinu jest ostebnowany i już doszyty ozdobny guzik też zrobiony z ekoskóry.
A tutaj już gotowy puf.

Zdjęcia robiłam zaraz po wciśnięciu wsadu i jeszcze dobrze się ów wsad nie rozłożył. Później jeszcze troszkę wsadu będę musiała dołożyć ale poczekam kilka dni , posiedzę na nim i wtedy zobaczę ile jeszcze muszę dołożyć. Nie chcę by był mocno wypchany bo będzie twardy skóra szybciej się zużyje. 
To by było na tyle. mam jeszcze kilka rzeczy , niekoniecznie szytych ale to innym razem.
Pozdrawiam Ania:)

niedziela, 29 października 2017

Ni to płaszcz,ni kardigan

Dawno mnie nie było ale też nie wiele się działo - a raczej nic się nie działo w sferze szycia i innych robótek. Udało mi się jednak coś uszyć. Chciałam coś innego niż zwykły kardigan jaki już posiadam, coś innego niż płaszcz i nie grubego ale też nie całkiem cienkiego. Przekopałam swoją komodę z tkaninami i znalazłam dzianinę , która przeleżała tam najmniej dwa lata. Pomyślałam, trochę kombinacji , wyrysowałam sobie formę i wyszło takie coś. Ni to płaszcz ni to kardigan. Ponieważ nie chciałam by wiatrem było podszyte wszyłam podszewkę. Całość wykończyłam lamówką bawełnianą. Zapinanie na dwie duże zatrzaski. Zdjęcia niestety tylko na manekinie.



To zdjęcie najbardziej oddaje kolor rzeczywisty.


Jestem zadowolona, jest dokładnie takie jak chciałam.Najbardziej lubię szyć rzeczy , które zaświtają mi nagle w głowie, przenoszę je na papier i szyję . Na całość poświęciłam  jeden dzień. Szyło się szybko i przyjemnie. Aktualnie mam wykrojona kurtkę z szycia krok po kroku i powolutku mi to idzie z powodu bardzo małej ilości czasu. Może w tym tygodniu uda mi się ja skończyć. 
Pozdrawiam Ania





sobota, 23 września 2017

Sal u Tess

Dzisiaj też będzie o krzyżykach. Przeglądając blogi dziewczyn , które wyszywają, nie mogłam się napatrzeć na te potężne krzyżykowe obrazy. Myślała sobie ,że może też kiedyś taki zrobię. Trafiłam na blog Tess. Tam Teresa ogłosiła sal na obraz "Przy oknie". Skomentowałam , wspomniałam ,że też bym kiedyś chciała taki obraz wyszyć i może następnym razem, bo teraz to już za późno. Terenia odpowiedziała i zaprosiła do zabawy więc się przyłączyłam. Mam nadzieję,że dogonię chociaż niektóre dziewczyny bo mam niewielki poślizg. Zabawa zaczęła się 10,06,2015 roku, czyli mam tylko dwa lata i trzy miesiące opóźnienia. Ja zaczęłam wyszywać 11.09.2017. Dzień później miałam już tyle.


18 września miałam tyle

Dzisiaj mam już tyle z drugie strony.

Troszkę danych technicznych.
Wyszywam na kanwie 70 oczek na 10 cm.,podwójną nitką DMC.
Pierwszą stronę wyszywałam kolorami. Druga zaczęłam już metodą parkowania i bardzo mi się to podoba, i raczej już tak pozostanie. Na tamborku może nie jest za wygodnie ale na dzień dzisiejszy jeszcze nie posiadam krosna. Może kiedyś będę szczęśliwą posiadaczką takiego cuda. 
Trzymajcie za mnie kciuki bym dotrwała do końca. 
Pozdrawiam Ania:)





piątek, 22 września 2017

Angielska seria skończona

Ostatnio dużo czasu poświęcam na  haft krzyżykowy z dwóch powodów. Po pierwsze ,ze względu na moje plecy i zakaz nadmiernego przesilania ich, lekarz zabronił siedzieć przy maszynie. Oczywiście zakazy są po to by je łamać,ale po godzinie pokornie wracam na fotel. Po drugie, bardzo mi się podoba ten rodzaj haftu. Zawsze wydawał mi się zbyt trudny i nie zabierałam się za to. Zmobilizował mnie mąż. Spodobała mu się angielska seria i spytał czy bym umiała takie coś zrobić? I co ja na to? No oczywiście , jak to ja nie potrafię. Zakupiłam wszystko co potrzebne. Wzory dostałam. Zaczęłam i .... przepadłam. Ostatni z serii skończyłam 10 września, oprawiłam i jest. Zdjęcia jak wiecie to nie moja specjalność. Pogoda okropna to na dworze nie ma co się zabierać. Obrazki są oprawione w ramki z szybkami więc obojętnie z której strony robi się zdjęcie  to zawsze się coś w tej szybce odbije.
Pokazuję co mam. Jak obrazki zostaną powieszone to zrobię jeszcze raz.
Tutaj jeszcze przed praniem.


A tak wygląda lewa strona mojego haftu.

Tutaj już oprawiony.

I jeszcze wszystkie razem.

Dziękuję wszystkim zaglądającym.
Pozdrawiam Ania




poniedziałek, 4 września 2017

Spódnica w kolorze blue

Moja szafa w spódnice jest nieco uboga i postanowiłam ją w tę część garderoby troszkę zaopatrzyć. Rzecz jasna - kupować nie będę. Lubię spódnice dopasowane, ołówkowe, ale wszystkich takich mieć nie mogę. Ta  w tym sezonie jest raczej ostatnią dopasowaną  spódnicą. Formę wykorzystałam tą samą co na białą spódnicę bo bardzo mi odpowiada i nic nie trzeba było przerabiać. Ale co tu zrobić żeby spódnice nie różniły się tylko kolorem? Miałam taśmę sutaszową, czarną. Może ją naszyję? I tak też zrobiłam. Wyszło całkiem fajnie. Zdjęcia, hm... jak zawsze pozostawiają wiele do życzenia , ale nie jest to coś co tygryski lubią najbardziej.



Spódnica jest oczywiście na podszewce. Uważam ,że w takich spódnicach podszewka jest obowiązkowa, żeby się pupa nie wypychała. 
Bluzkę już znacie. Teraz muszę pomyśleć o bluzkach na zbliżającą się jesień. Tylko nie wiem jak będzie z moim czasem , bo jest go coraz mniej.
Pozdrawiam Ania:)