Google+ Followers

niedziela, 29 listopada 2015

Frywolitkowe bombki na święta

Robiłam prezenty na mikołaja. Potrzebowałam trzy sztuki. Na początku miało  być tylko po jednej bombce przewiązanej wstążeczką ale uznałam że to stanowczo za skromnie więc postanowiłam zrobić jeszcze po aniołku. Prezenty są jednakowe ale mam nadzieję ze się spodobają.Na pierwszy ogień do Waszej oceny bombki.
Niestety zdjęcia jak zawsze robione po ciemku ale nie mam możliwości zrobienia ich w dzień - taki tryb pracy- wychodzę ciemno , wracam ciemno.Myślę że nie jest tak źle.
Mam jeszcze takie
Po wykonaniu tych trzech bombek zabrałam się   za supłanie trzech aniołków.
Tutaj wszystko razem
Po wykonaniu tych że ozdób pojawił się kolejny dylemat. Jak  to zapakować . Można w pudełka , w folię i to już bardziej mi odpowiadało ale to jeszcze nie to. Chodziło mi raczej o to żeby wszystko było wykonane przeze mnie. Myślałam, myślałam i wymyśliłam że uszyję woreczki prezentowe. Nie mogły to być takie "zwykłe" woreczki więc wymyśliłam sobie że uszyję woreczki w kształcie sakiewek. Miałam w domu troszkę organzy i uszyłam coś takiego. Ja jestem zadowolona z efektu a Wam jak się podoba? 
Tutaj pierwsza sakiewka jeszcze pusta.
Inne ujęcie
A tutaj już zapakowane prezenty mikołajkowe.

I jeszcze ostatnie
Schemat aniołka pochodzi z Moje robótki 1/2013 . Ubranko dla bombki ze strony koroneczki.
No i co o tym myślicie? Mogę coś takiego podarować? Czekam na Wasze opinie i komentarze.
Pozdrawiam gorąco .
Ania.

środa, 11 listopada 2015

Dla odstresowania ...

... wyrabiam resztki kolorowych kordonków i takim sposobem powstało kilka kolorowych komplecików .
To w fiolecie a tutaj w zieleni,


w granacie

i jeszcze w rudym kolorze.
Może jeszcze coś z wcześniej wykonanych prac.Mam tutaj frywolitkowe kołnierzyki. Jeden wykonany według schematu Renukla a drugi już delikatnie zmodyfikowany przeze mnie .
A to drugi. Różnice nie są wielkie ale to były początki prób tworzenie czegoś swojego.
Jeszcze z tyłu, ładnie się układa na plecach.

Mam tego jeszcze trochę ale zostawię to do olejnych wpisów. Dzisiaj wróciłam do zaczętego jeszcze latem kardigana. Leżał i leżał i leżał aż się doczekał i jak dobrze pójdzie to może do świąt go skończę ha ha ha. Chyba sama w to nie wierzę.jednak cuda się zdarzają i kto wie.Nawet nie mam jak zrobić zdjęcia bo w tym stanie i tak nic byście nie zobaczyły więc się wstrzymam i jak dojdę do rękawów to pstryknę kilka fotek.
To by było na tyle. 
Dziękuję wszystkim którzy zaglądają do mnie i zapraszam ponownie.
Gorąco pozdrawiam 
Ania.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Uczę się...

... dziergać entrelaca. Zawsze mi się ten wzór podobał ale jakoś schodziło , aż w końcu we czwartek zmobilizowałam się i zaczęłam się uczyć. Nie taki diabeł straszny jak go malują i postępy są nie najgorsze chociaż jak zwykle cierpię na deficyt czasu. Robótek kilka zaczętych ale cały czas do nich wracam i w gruncie rzeczy robię wszystkiego po trochu tak żeby wszystkiego przybywało. Niebawem kilka z nich skończę to oczywiście pokażę ale dzisiaj na tapecie entrelac. W niedzielę miałam tyle:
Dzisiaj już tyle i cały czas przybywa, może nie z zawrotnym tempie ale jednak.
Co myślicie o doborze kolorów? Zdjęcie nie oddaje ich dokładnie ale są prawie takie jak na focie.
Nie wiem czy pisałam ale bordowy komin ma bliźniaka.Następnym razem zrobię zdjęcie obu. Zostało troszkę włóczki i szkoda było ją zostawić więc dokupiłam jeszcze jeden motek i wydziergałam drugi .
Mam w planach uszycie sobie torebki.Wszystko już mam tylko brakuje mi jednej rzeczy CZASU.
Dzisiaj nawet byłam już zdecydowana na krojenie ale przypomniało mi się że przecież trzeba zrobić jakiś obiad a po obiedzie osłabłam na maxa. Może jutro będzie lepiej.
No to do następnego posta. Dziękuję wszystkim odwiedzającym .
Pozdrawiam  
Ania